jak trafić?

Polub nas!

poczta
23 października 2017
Polski
Akutualności:  Wieczór misyjny w FDA| CREDO - KREDĄ... - śro...| Pielgrzymuj z Czarną 1...| Dni na Dobry Początek
13 Czarna Misyjna Franciszkańska

Czarna Trzynastka

Franciszkańska misyjna czarna "13"

Męczeńska śmierć

25 sierpnia zakończył się w Peru na szczeblu diecezjalnym proces beatyfikacyjny polskich franciszkanów-męczenników, ojców: Michała Tomaszka i Zbigniewa Strzałkowskiego

o. Michał Tomaszek

Los padres

Pariacoto. Rok 1991. Południowoamerykańska wioska w Andach - bez elektryczności, bieżącej wody, telefonu, radia, telewizji. Życie proste i biedne, o mieszkańcach świat nigdy by się zapewne nie dowiedział, gdyby nie pewne tragiczne wydarzenia. W piątek, 9 sierpnia, we wsi pojawia się trzech młodych, nieznanych mężczyzn. Tu wszyscy się znają, każda nowa twarz utkwi w pamięci. Są z Sendero Luminoso (Świetlistego Szlaku *), peruwiańskiej organizacji terrorystycznej. Ojcowie Zbigniew i Miguel (Michał) celebrują Mszę św., potem ma się odbyć spotkanie z młodzieżą. Po końcowym błogosławieństwie okazuje się jednak, że za drzwiami czekają uzbrojeni terroryści. Wiążą ojcom ręce. Żądają kluczyków od zakonnego samochodu: "prezentu imperializmu, Jankesów" - jak twierdzą. Zbigniewa przewożą przed budynek wójtostwa. Towarzyszy mu siostra Bertha, która z własnej woli zajęła miejsce obok padre. W drugim samochodzie siedzi Miguel.

W kościele El Senor de Mayo trzej franciszkanie z Krakowa służą od prawie trzech lat: ciężką pracą, modlitwą i wsparciem. Dlaczego właśnie tam? Ze względu na ubóstwo mieszkańców, zaproszenie miejscowego biskupa, obecność sióstr Więźniarek Najświętszego Serca Jezusowego oraz względny spokój w regionie. Poza tym to piękne miejsce: góry, pokryte suchą trawą granie, które zielenieją, gdy spadną deszcze. W 1987 r., po 450 latach nieobecności franciszkanów na tej obcej ziemi, zapada decyzja krakowskiej prowincji franciszkanów: misja powstanie w Peru, w Pariacoto, małej wiosce w prowincji Huaraz. Ojcowie Jarosław Wysoczański, Michał Tomaszek i Zbigniew Strzałkowski nie znają okolicy, tamtejszych zwyczajów, języka. Zbierają informacje, książki, wycinki z gazet na temat Peru i Kościoła Ameryki Południowej. W listopadzie 1988 r. wyjeżdżają z Polski, ale dopiero na początku stycznia docierają do Pariacoto. W wiosce jest już mała kaplica - prowizoryczny i pusty kościół, w który trzeba tchnąć życie. Za świątynią niedokończony dom parafialny i skromny ogródek. Tu ojcowie mają założyć klasztor. W pięciu parafiach opiekują się wspólnotą chrześcijańską, głoszą katechezy. Wieść o tym, że przybyli długo oczekiwani los padres rozchodzi się błyskawicznie. Młodzi przychodzą i pomagają przy remoncie świątyni i parafialnego domu. Franciszkanie nie pozostają im dłużni. Zbigniew troszczy się o zdrowie parafian - w okolicy wybuchła wtedy epidemia cholery. Michał pracuje z dziećmi i młodzieżą. Praca misjonarzy wiele zmieniła w życiu mieszkańców. Zakonnicy założyli szkołę, rozpoczęli opiekę medyczną. Wraz z duchownymi dotarły też światło, radio, telefon.

Ciała misjonarzy znaleziono kilka kilometrów od wioski, twarzą do ziemi. Roztrzaskane głowy, przestrzelone czaszki. Na plecach o. Zbigniewa kartka papieru z napisanymi jego krwią słowami: "Tak giną pachołki imperializmu". Wraz z kapłanami zginął wójt gminy. Siostra Bertha, zanim została wyrzucona z samochodu, była świadkiem sądu nad kapłanami. Oto treść oskarżenia:

  • Za podjudzanie przeciwko rewolucji modlitwą różańcową, kultem świętych, Mszą św. i Biblią.
  • Za okłamywanie ludu Ewangelią i Biblią, bo wszystko to są kłamstwa. Religia jest opium dla ludu.
  • Za głoszenie pokoju. Kto to czyni, musi umrzeć.
  • Za imperializm, na którego czele stoi papież Polak.
El Sol del Perú (Słońce Peru)

Zanim doszło do egzekucji, grożono im śmiercią. Wielu opuściło wieś, ale polscy franciszkanie zostali- w pełni świadomi konsekwencji tej decyzji. Obecnie w Pariacoto przebywa trzech misjonarzy. Przed grobami męczenników inni kapłani znajdują siłę i wsparcie w wierze. W pariacotiańskiej księdze pamiątkowej świadectwa: "Wdzięczni Bogu za dar powołania kapłańskiego, zjednoczeni w braterskim powołaniu ze Zbigniewem i Michałem jesteśmy tu po to, by przy grobach uczyć się pokory i przechodzić rekolekcje kapłańskie". "Obecność po dziesięciu latach od ich śmierci w tym miejscu daje mi siłę duchową i wiarę w zwycięstwo Dobra nad złem. Czuję ciągle wielką łączność ze Zbyszkiem i Michałem w tajemnicy świętych obcowania". Arcybiskup Józef Życiński: "Prosiłem Boga w Eucharystii przy grobach męczenników, aby ich krew stała się zasiewem nowych powołań misyjnych w naszej Ojczyźnie. Oby odwaga i poświęcenie Zbyszka i Michała inspirowały nowe pokolenia polskich kapłanów do dania czytelnego poświęcenia Bogu. (...) Życzę, by wstawiennictwo naszych męczenników przekształcało miejscowy pejzaż w dziedzinę doświadczania wiary żywej i głębokiej". W sierpniu 1991 roku rząd Peru przyznał pośmiertnie ojcom Zbigniewowi i Michałowi najwyższe odznaczenie państwowe: Wielki Order Oficerski "El Sol del Perú" (Słońce Peru).

Zbigniew leczy chorych. Przychodzą, modlą się przy jego grobie i wracają z pokojem. Są takie uzdrowienia - tak przynajmniej opowiadają. To samo z Miguelem: dzieci modlą się przed grobem, kładą kwiaty i mówią, że o. Miguel jest z nami. Czasem modlą się: "Boże, daj nam innego padre Miguel, takiego samiutkiego jak padre Miguel przedtem" - mówił podczas uroczystości z okazji rocznicy śmierci polskich kapłanów o. Jarosław Wysoczański, trzeci z misjonarzy, który w chwili morderstwa był w Polsce.

Po obu stronach kościoła dwa proste groby. Mieszkańcy parafii mówią o nich: "nasi święci". Ktoś zwraca uwagę, że ostatnie momenty życia Zbigniewa i Michała przypominają ostatnią drogę Chrystusa: ostatnia Eucharystia, pojmanie, postawienie przed sądem, wyrok, jego wykonanie poza wsią i wypisana wina.

Jest i inna strona tej historii - wyrzuty sumienia. Pytanie: dlaczego na to pozwoliliśmy, dlaczego dopuściliśmy, by zabito naszych pasterzy? -niektórych przybliża do wiary, innych oddala od Kościoła. Są tacy, którzy odchodzą do innych wspólnot, nie mogąc patrzeć na grobowce podczas każdej wizyty w świątyni. Nikt ich nie oskarża, ale oni sami czują się winni. Przeprowadzeniu trumien z Casmy do Pariacoto towarzyszył śpiew: "Perdona tu pueblo el Senor" - wybacz Panie swemu ludowi.

W Pariacoto jest już elektryczność, bieżąca woda, radio, czasem telewizja. Można żyć, choć nadal w przerażającej biedzie. Dla miejscowej ludności najważniejsza jest świadomość, że dla kogoś byli aż tak ważni, iż oddał życie za nich. To najlepsze świadectwo Dobrej Nowiny w tym miejscu - zapomnianej przez świat peruwiańskiej wiosce. Sprawców morderstwa nigdy nie ujęto, nigdy nie wszczęto śledztwa, nigdy nie szukano winnych.

Świetlisty Szlak *

Świetlisty Szlak (hiszp. Sendero Luminoso) to organizacja terrorystyczna, założona w Peru w 1979 r. przez profesora filozofii na Universidad Nacional de San Cristóbal de Huamanga, Rubena Abimaela Guzmán Reinoso. Ta grupa o profilu marksistowsko-komunistyczno-maoistycznym za cel przyjęła zniszczenie istniejącego porządku społecznego i sprawiedliwy podział dóbr na drodze ludowej rewolucji. Sendoryści znaleźli wsparcie wśród robotniczej biedoty, imigrującej za chlebem w okolice Limy. Świetlisty Szlak to zamachy bombowe i akty przemocy w różnych regionach Peru, przede wszystkim w stolicy. Partyzanci chcą być ambasadorem uciskanej i ubogiej społeczności kraju, a jednocześnie stosują wobec niej przemoc i terror. Organizują sądy ludowe: prawdopodobnie taki właśnie sąd skazał na śmierć franciszkanów z Pariacoto. W 1992 r. Guzmán został aresztowany. Ubranego w więzienny pasiak wystawiono w klatce na lwy - na pośmiewisko zagranicznych dziennikarzy. Wkrótce Guzmán zaproponował rządowi zawieszenie broni w zamian za niekaralność. W partyzantce doszło do podziału: jedna dziesiąta działaczy (ok. tysiąca) nie zgodziła się na takie rozwiązanie i pod nazwą Sendero Rojo (Czerwony Szlak) kontynuowała walkę. Na jej czele stanął Óscar Ramírez Durand, który jednak w lipcu 1999 r. trafił do więzienia. Po jego aresztowaniu liczba guerilleros spadła do 100-200. Obecnie Świetlisty Szlak liczy 1,5 do 2 tys. członków. W ciągu 20 lat konfliktu życie straciło 30 tys. osób, w większości cywilów. Do tej liczby należy doliczyć setki desaparecidos-zaginionych.

Tekst źródłowy: www.wsd.tarnow.pl www.tygodnik.com.pl
Zdzisław Gogola - W Peruwiańskie Andy z Pokojem i Dobrem


Nasze wspomnienia Śpiewniki
Patroni: o. Zbigniew Strzałkowski o. Michał Tomaszek Męczeństwo
Najnowsze galerie: Częstochowa 2016 Trzebnica 2015 Częstochowa 2015
Inne: Strona oficjalna Pielgrzymki Wrocławskiej
Strona główna | Duszpasterstwo | Program tygodnia | Jak trafić? | Biały Dunajec | Czarna 13 | M.L.S. | Taizé | Galerie | Forum | Linki |

Kontakt techniczny: admin (malpa) porcjunkula.org

(c) 2006 - 2017
Franciszkańskie Duszpasterstwo Akademickie PORCJUNKULA
we Wrocławiu